Działka odcięta od świata
Zaniedbania notariuszy to dość często pojawiający się problem. Klient w przypadku błędu zostaje pozostawiony na lodzie. Jak to wygląda w praktyce?
Pani Jolanta Gończewska z Działdowa ma spory problem. Wjazd na jej posesję od pewnego czasu wygląda tak:
Kto wybudował płot? Właściciel przylegającej nieruchomości. Jakim prawem? Własnym widzi mi się bądź prawem własności bez obciążenia służebnością.
Tak sprawę opisuje Pani Jolanta:
W 1997r. kupiliśmy dom z działką i drogą dojazdową do posesji. Droga dojazdowa do naszej posesji nie została nam wpisana do aktu notarialnego; miało być; - działka 147/2 - dom z działką o powierzchni 0,20 ha - 33 000 zł - działka 147/3 - droga dojazdowa o powierzchni 0,05 ha - 2 000 zł Za wszystko zapłaciliśmy właścicielowi oraz za wytyczenie przez geodetę drogi dojazdowej. Droga dojazdowa została wydzielona i naniesiona na mapkę od 1997r. Resztę gruntu kupił sąsiad w 02.02.1999r. Mieliśmy być współwłaścicielami drogi dojazdowej. W 2008r. sąsiad przepisał synowi część gruntu z drogą dojazdową. Syn jest policjantem - zastraszał nas, że nam zagrodzi, że chce od nas 25 000 zł lub 255 zł za przejazd, dzwonił żebyśmy odkupili od niego drogę a o zwrot pieniędzy skarżyli notariusza; że robię błąd kierując sprawę do sądu. Aby nie chodzić po sądach zaproponowałam 1 000 zł lecz wyśmiał mnie. W strachu i szoku nie przemyślałam sprawy i założyłam wniosek o drogę konieczną; ale coś mnie niepokoiło, że źle robię - dowiedziałam się, że przyjmuje prawnik z urzędu więc poszłam do niego. Powiedział, że droga konieczna jest płatna i dlaczego mamy płacić jak nam właściciel sprzedał, że trzeba zmienić i napisał pozew o wydanie nieruchomości i tak zrobiłam - zmieniłam pozew w sądzie.na I sprawie -pani sędzia chciała nas wysłuchać, spytała skąd pan wziął takie kwoty. Mówiła, że poprowadzi dalej tą sprawę, powołała świadków,którzy chcieli przyjść do sądu - geodeta i właściciel.
na II sprawie - był już inny sędzia z innego miasta. Powiedział, że nie musi powołać świadków. P. sędzia ciągle nas wypraszał z sali, rozmawiał przez telefon, akta sprawy zostały przyniesione tuż przed sprawą. Cała sprawa była opóźniona o 40 min.
Sprawę w sądzie oczywiście przegraliśmy!!!!
Jest to nasz jedyny dojazd do posesji a p. policjant ma 2 inne drogi w tym gminną, w ogóle nie korzysta z niej od 1997r.
Do sprawy powrócimy.
więcej o sprawie: jolantagonczewska.bloog.pl