Była sobie gazeta...
Za górami, za lasami, za siedmioma zagranicznymi bankami, pośród puszczy i krzewów, pośród liści pachnących, policji podpadających, stoi dom. Dom dobrego słowa, które słowem się stało lecz ciała nigdy nie widziało. W owym domu, pośród obrazów i zrazów wczorajszych politycznych rozkazów, siedzi człowiek - i myśli. Myśli za wszystkich, za wszystkich tych spoza, spoza układu, spoza liściastego sadu. Bo ci wszyscy spoza, spoza ogromnej fabryki myśli, leżą upojeni w narkozie uśpieni, w rytm rzuconego właśnie rozkazu. W ten właśnie sposób, przy wykorzystaniu różnych osób, tworzy nam się piękny, nowy kombinat. Kombinat myśli, kombinat czynu, kombinat uczuć i w końcu czynów. Pan napisał, Pan wskazał, sługa zjadł i się wykazał.