Śmieją mi się w twarz
"Co mi da, że złapię ich na gorącym uczynku. Po kilkunastu godzinach przyjdą i znów będą kroić ludzi - a ja mogę tylko podejść i otrzymać uśmiech przewagi z ich strony. Taka jest rzeczywistość." - mówi Robert K., pracownik Służby Ochrony Kolei.
Ostatnie zabójstwo młodej kobiety w pociągu wywołało dyskusję nt. surowości prawa karnego w Polsce. Większość z Polaków jest za przywróceniem kary śmierci (80%), podobnie jest z zaostrzeniem prawa.
Piękna pogoda
Jest słoneczny dzień. Dworzec Główny w Warszawie. Na peron wjeżdza pociąg. Otwierają się drzwi. Tłum ludzi na peronie czeka na możliwość wejścia do pociagu, który opuszczają podróżni. W tłumie dwóch ubranych elegancko dżentelmenów z małymi walizkami. Kilkadziesiąt metrów dalej przy drugim wejściu do wagonu stoi czujka - kolejny dżentelmen podziwiający uroki dworca. Stojący na peronie ludzie zaczęli wchodzić do pociągu. Dżentelmeni w obawie o swoje walizki podnoszą je do góry. Czujki nie widać - pewnie szuka miejsca w pociągu. W tłumie panuje ścisk. Po chwili wszyscy zainteresowani podróżą są już w szynowym pojeździe. Gwizdek... pociag rusza... po chwili z pociagu wyskakuje trzech schludnie ubranych Panów... czyżby pomylili pociągi? Nie. Krzyk kobiety wyjeżdżającego już z dworca pojazdu wszystko wyjaśnia...
Oni są bezkarni
Zostałam ograbiona - żali się w przedziale dla obsługi pociagu starsza kobieta. Trzeba coś z tym zrobić! Znajdźcie tych ludzi! - dodaje. W przedziale siedzi pracownik SOK, który w czasie postoju pociągu na dworcu monitorował sytuację.
"Oni potrafią kraść na moich oczach. Nie straszne im prawo... wiedzą, iż nie mogę im nic zrobić - muszę mieć dowody - a te potrafią bardzo szybko ukryć. Nawet jeśli zostaną złapani wychodzą następnego dnia... zdarza się też, iż widzę ich tego samego dnia... policja bezsilna. Ja łapie, prokuratura wypuszcza - jak mawiają, takie mamy prawo. Są coraz bardziej brutalni. Potrafią wyrwać kobiecie torebkę nie zważając, iż mogą spowodować u niej poważne obrażenia ciała..." - mówi Robert K.