Meteorytalny deszcz partyjnych towarzyszy
Są na tym świecie jeszcze ludzie, którym nadal się wydaje, że pada deszcz. Choć ma on konsystencję czerwonej śliny, która obficie spływa po narodzie penetrując najmniejsze jego zakamarki, zmieniając barwę w zależności od oświetlenia, tylko nieliczna grupa osób stara się zachować w tym zakresie higienę.
Bycie czyściochem wymaga jednak wielkiego poświęcenia. Na umyciu rąk się przecież nie kończy - konieczne jest posprzątanie najbliższego otoczenia - a tutaj pojawia się problem - zarazki zaczynają protestować domagając się od nas poszanowania swoich praw w imię tzw. "tolerancji".
Doprowadza to w krótkim czasie to sytuacji, w której nasze otoczenie zaczyna pokrywać się coraz grubszą warstwą brudu. Zaprzestanie działań w tym zakresie może skończyć się dla nas tragicznie... - polityczne szambo jest o wiele bardziej groźniejsze od tego znanego z wiejskich podwórek...
Porozmawiajmy
Przekrzykujące strumień płynącej wody (choć tą jakby wyłączyli kilkanaście lat temu...) bakterie, wirusy i grzyby chcą z nami dyskutować. "My chcemy rozmawiać" - mówi Oleksy. Rozmowy działają jednak na te istoty jak pożywka - te korzystając z naszego zaangażowania z wyłączeniem konkretnych działań, robią swoje - rozmnażają się i coraz więcej konsumują...
Proponuję więc pewne doświadczenie, z którego nie wszyscy będą zadowoleni.
Proszę usiąść któregoś dnia przy klozetowej muszli (przy, nie "na") twarzą do spływu i proszę spróbować porozmawiać ze znajdującymi się tam żyjątkami. Zapomnijmy o "Domestosie", "WC Żelu" czy "MORSIE". Rzeczowa dyskusja powinna je przekonać do zmiany planów - wg narzucanej nam zasady wszechobecnej "tolerancji".
Możemy rozmawiać - odbiorca musi jednak słuchać, rozumieć i działać wg ustalonych między dwoma stronami postanowieniami... W przeciwnym wypadku należy zastosować rozwiązanie, które często jest nam przedstawiane w różnego typu reklamach telewizyjnych związanych ze środkami do dezynfekcji... - wlej do muszli, zaczekaj 15 minut, po czym spłucz...