Strzał w Rokitę
– Ludzie, którzy uczestniczyli w tzw. inwigilacji prawicy i są na scenie politycznej, powinni zniknąć raz na zawsze z życia publicznego. Dotyczy to Jana Rokity – powiedział premier Jarosław Kaczyński w obszernym wywiadzie dla „Dziennika”.
Na pytanie, jakie powinny być konsekwencje tzw. inwigilacji prawicy, szef rządu odpowiedział, że o procesowe będzie trudno, bo tu w grę wchodzi przedawnienie.
„Jan Rokita powinien raz na zawsze zniknąć z polityki. Jeśli się coś takiego zrobiło, to się przeprasza i przeprowadza się czynną ekspiację. A Rokita udaje, że jego w tej sprawie nie ma”– stwierdził Jarosław Kaczyński.
Pytany o to, kto politycznie odpowiada za bezprawne posługiwanie się służbami, premier powiedział, że domyśla się, iż spiritus movens był Lech Wałęsa i jego otoczenie. „Wałęsa jako prezydent kontrolował służby specjalne. On miał w tej materii najwięcej do powiedzenia, a człowiekiem, który w jego imieniu te sprawy załatwiał, był Mieczysław Wachowski. Oczywista jest też odpowiedzialność Andrzeja Milczanowskiego i Jerzego Koniecznego” – dodał premier.
Zdaniem Kaczyńskiego, w oczywisty sposób w tym wszystkim, przynajmniej w sensie wiedzy, musiał uczestniczyć rząd. Musiał o tym wiedzieć, albo to nawet inspirować Jan Rokita, wpływowy szef Urzędu Rady Ministrów u Hanny Suchockiej. Premier zaznaczył, że nie ma najmniejszych wątpliwości, że Rokita o tym doskonale wiedział i to jest minimum.
Zapytany, skąd ta pewność, szef rządu stwierdził, że jednym z szefów UOP był wówczas Konstanty Miodowicz, dobry znajomy Rokity. „Miodowicz wiedział o operacji przeciw nam. Gdy ją realizowano, często, niemal codziennie widywał się z Rokitą” – powiedział dziennikowi premier.
„Dlaczego pan teraz tak bardzo uwypukla rolę Rokity? Rok temu panu to nie przeszkadzało. Rokita miał nawet zostać premierem wspólnego rządu PO i Pis” – przypomnieli prowadzący wywiad dziennikarze „Dziennika”.
„Ja wówczas mogłem się tylko domyślać, jaką rolę odegrał Rokita. Postanowiłem jednak przyjąć postawę abolicyjno-amnezyjną. Uznałem, że kiedy Platforma opowiada się za IV RP i zmianami w państwie, to znaczy, że trzeba machnąć ręką na dawne sprawy. Ale dziś okazuje się, że ci panowie nie budują IV RP i na dodatek zaciekle bronią III RP. Nie ma więc podstaw do ponownej amnezji i abolicji. Weryfikuję tę postawę abolicyjno-amnezyjną, bo Rokita i Platforma od zeszłego roku pokazują kompletne łajdactwo. Ta grupa ma stałą tendencję do posługiwania się takimi metodami, jak używanie służb. Jestem przekonany, że gdyby teraz rządzili, robiliby to samo. Stuprocentowa gwarancja recydywy” – stwierdził premier J. Kaczyński.
Mały epizod
Jan Rokita, szef Urzędu Rady Ministrów (9 października 1992):
"Jeśli chodzi o informacje Urzędu Ochrony Państwa, oczywiście korzystam z nich regularnie i są mi znane." (odpowiedź na zapytanie poselskie)
Jan Rokita, poseł (9 pażdziernika 2006):
"Ja byłem w tym czasie, to był rok 1992 i 1993, szefem Kancelarii premiera i nie łączyło mnie absolutnie nic ze służbami tajnymi. Nie miałem z nimi żadnego styku." (odpowiedź na zapytanie dziennikarskie)