Pękła guma
Naciągali ją jak mogli. Jedni w jedną stronę, drudzy w przeciwną. Jednego roku była po stronie pierwszych, w następnym witała u przeciwników. Przez pewien czas wyznaczała granice, powodowała pewne ograniczenia w sposobach postępowania, normowała etykę egzystencji. W przeciwności do muru, który niegdyś izolował władzę od obywateli, dawała możliwość wymiany zdań, dyskusji, zawierania porozumień.
W ostatnim okresie owa niesamowicie istotna osłona dla zdrowego życia obywateli, w tworze zwanym państwem pękła. Rozjechana przez gąsienice czołgu globalistycznego otumanienia, rozcięta nożami demokratycznego fałszu, zbeszczeszczona przez twórców nowego porządku świata, leży brudna i skarcona - wygrała z nią matka mamona.
Czołg nomenklaturalnej ekspansji pod egidą demokracji, na kwasowym paliwie z domieszką tolerancji, zniszczył ostatnie szanse na normalne państwo.
Posiadacze noży, będących odpowiednikami mediów, pokazali obywatelom jak ciąć i gdzie ciąć - i wszystko się sypnęło.
Kradzież miliona złotych nie ma już dziś znaczenia - o miliardach nie wspominając.
Podczas gdy kradzież wafelka w supermarkecie jest przestępstwem, milion złotych, który pojawił się w naszym stanie posiadania tak przez przypadek uważany jest za działalność polityczną...
Sama kradzież, zbrodnia przeciwko narodowi, czy często wyśmiewane stwierdzenie "zamach stanu" to rzeczy, które zdarzają się w naszym państwie każdego dnia.
Każdego dnia mafijne organizacje pozbawiają budżet państwa (czyli nasze własne kieszenie)milionów złotych. Aparat państwa zamiast reagować i karać wychodzi do nich z zapytaniem: "Czy tu były jakieś nieprawidłowości?"
Bo czym jest aparat państwowy?
Czy nie są to ci sami złodzieje, którzy pod pozorem "nieudolnych decyzji" bogacą się na setki pokoleń, którzy widząc biednego Polaka zrywają boki, wyśmiewając się z nieudolnego człowieka drugiej kategorii?
Czy nie sa to sędziowie i prokuratorzy, których sam zainteresowany może bez odpowiedzialności ściąć za następnym zakrętem?
Została zerwana bariera, której cześciowe naruszenie wiązało się niegdyś ze społecznym odrzuceniem, ze społeczną drwiną i niepoważaniem.
Aleksander K., którego uroda jak i sposób postępowania klasyfikują co najwyżej na rzeźnika, w normalnym państwie mógłby co najwyżej oglądać cień rzucany przez kraty.
Upowszechniane przez następne wcielenie pasożytniczej nomenklatury hasła typu:"4 X TAK", dość wyraźnie narzucają nam sposób naszego zachowania.
Czy jest aż tak źle, że nie potrafimy powiedzieć: NIE, STOP!?
Czy jest aż tak źle, że nie potrafimy sami myśleć, ciągle poddając się fałszywemu obrazowi wzrostu gospodarczego w wartościach nominalnych?
Czy jest aż tak źle, że nie potrafimy złapać złodzieja, który wyrywa nam pieniądze z kieszeni?
Czy jest aż tak źle, że wierzymy złodziejowi, który chwilę wcześniej przywłaszczył sobie nasz stan posiadania?
Może być normalnie. Możemy żyć normalnie. Trzeba chcieć i wiedzieć jak to wyrazić.