Sparaliżowany mężczyzna sam napił się wody. Pierwszy implant mózgowy dopuszczony do leczenia
System NEO dostał rejestrację jako wyrób medyczny — to pierwsze na świecie dopuszczenie wszczepialnego interfejsu mózg–komputer do zastosowań leczniczych. Pacjenci z porażeniem czterech kończyn odzyskują chwyt dłoni, sterując pneumatyczną rękawicą samą myślą.
Pacjent oznaczony w materiałach prasowych jako Dong ma przerwany rdzeń kręgowy w odcinku szyjnym. Nie rusza rękami. Po trzech tygodniach treningu z systemem NEO nauczył się dwóch rzeczy, które w jego sytuacji znaczą więcej niż jakikolwiek wynik laboratoryjny: napić się wody i napisać chiński znak.
Nie robi tego mięśniami ręki. Robi to sygnałem, który elektrody odczytują z powierzchni jego mózgu, a układ przetwarza na ruch pneumatycznej rękawicy założonej na dłoń.
Rejestracja, na którą Neuralink jeszcze czeka
NEO opracowały wspólnie firma Neuracle Technology z Szanghaju i wydział inżynierii biomedycznej Uniwersytetu Tsinghua. Wiosną tego roku system otrzymał od urzędu ds. wyrobów medycznych (NMPA) rejestrację w klasie III — najwyższej, przewidzianej dla wyrobów wszczepialnych o najwyższym ryzyku.
To pierwsze takie dopuszczenie na świecie. Interfejsy mózg–komputer działają dziś u ludzi w kilku krajach, ale wszędzie w ramach badań klinicznych. NEO jest pierwszym, który wyszedł z reżimu eksperymentu i stał się wyrobem, jaki szpital może kupić i zastosować w leczeniu.
Przy dacie trzeba postawić zastrzeżenie, bo źródła się różnią. Analizy regulacyjne kancelarii śledzących ten rynek podają 13 marca 2026 roku jako dzień wydania rejestracji. Media państwowe ogłosiły ją w kwietniu. Rozbieżność wygląda na zwykłą różnicę między datą decyzji a datą komunikatu.
Na oponie, nie w korze
Techniczna różnica między NEO a systemem Neuralinka jest jedna i zasadnicza. Osiem czujników NEO leży na oponie twardej — błonie osłaniającej mózg. Nie przebijają kory mózgowej. Chip N1 Neuralinka wprowadza elektrody wprost w tkankę nerwową.

Za mniejszą inwazyjność płaci się jakością sygnału: im dalej od neuronów, tym więcej szumu i tym mniej informacji na sekundę. Chińscy konstruktorzy przyjęli ten kompromis świadomie, bo z drugiej strony bilansu jest coś, co dla wyrobu medycznego liczy się bardziej niż przepustowość: prostsza operacja, mniejsze ryzyko zapalenia i brak blizny glejowej narastającej wokół elektrod wbitych w korę. To ta blizna jest głównym powodem, dla którego inwazyjne implanty tracą sygnał po miesiącach albo latach.
Liczby z badań
Od października 2023 roku wykonano 36 wszczepień, z czego 32 w ciągu kilku miesięcy 2025 roku, w ramach wieloośrodkowego badania prowadzonego w kilku szpitalach. Wyniki podawane przez zespół: po trzech tygodniach treningu dokładność dekodowania intencji przekracza 90 procent, a skuteczność chwytu z pneumatyczną rękawicą wyniosła w grupie 32 operowanych 92 procent.
Poprawę zdolności chwytania odnotowano u wszystkich uczestników — w różnym stopniu. U części opisano coś, czego nie zakładano w protokole: ślady przebudowy połączeń nerwowych i częściowy powrót funkcji, które nie były bezpośrednio ćwiczone. To obserwacja z pojedynczych przypadków, nie wynik statystyczny, ale zgodna z tym, co od kilku lat sugeruje neurorehabilitacja: mózg, który znów dostaje sprzężenie zwrotne z ruchu, zaczyna się reorganizować.
W czerwcu 2025 roku szpital Tiantan w Pekinie otworzył pierwszy taki oddział kliniczny przeznaczony wyłącznie dla interfejsów mózg–komputer. W lutym 2026 ogłoszono opracowanie rozciągliwych elastycznych elektrod, które mają rozwiązać dwa problemy trapiące branżę od początku: przesuwanie się elektrod względem tkanki i uszkadzanie tkanki mózgowej przez sztywny implant.
Świńska wątroba i dwie nerki
Drugi wynik medyczny, o którym w tym roku mówiło się najwięcej, dotyczy zupełnie innej dziedziny. Na początku czerwca zespół z Drugiego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego Guangxi ogłosił operację bez precedensu: jednoczesne przeszczepienie człowiekowi całej świńskiej wątroby i dwóch świńskich nerek.
Biorcą był 53-letni mężczyzna w stanie śmierci mózgu, operowany za zgodą rodziny. Narządy pochodziły od świni rasy Bama z edytowanym genomem — wyłączono trzy geny odpowiedzialne za najgwałtowniejszą reakcję odrzucania i wprowadzono trzy geny ludzkie poprawiające zgodność krzepnięcia i odpowiedzi immunologicznej. Sześć zmian w sumie.
W ciągu pierwszych 24 godzin wątroba zaczęła wydzielać żółć, nerki podjęły pracę, a stężenie kreatyniny we krwi zaczęło się normalizować. Nadostrego odrzucania nie zaobserwowano. Narządy funkcjonowały około pięciu dni.

Opis zabiegu ukazał się w czasopiśmie „Med" wydawnictwa Cell Press, a serwis informacyjny „Nature" napisał o nim 29 maja. Autorzy nazywają swoją pracę modelem na zmarłym biorcy — i to jest właściwa nazwa tego, co zrobiono.
To badanie na zwłokach z zachowanym krążeniem, nie leczenie — i tak trzeba je czytać. Wartość polega na tym, że sprawdzono naraz trzy narządy od jednego dawcy, czego wcześniej nie zrobił nikt. Ramy prawne dla takich badań ustanowiło rozporządzenie o badaniach klinicznych i zastosowaniu nowych technologii biomedycznych, obowiązujące od 1 maja 2026 roku.
Co z tego wynika dla pacjentów
Rynek interfejsów mózg–komputer ma tam w tym roku przekroczyć 5 miliardów juanów, a do 2030 — 15 miliardów. Liczby są niewielkie w skali tej gospodarki i to jest właściwa perspektywa: mówimy o technologii, która dopiero wchodzi do szpitali, dla wąskiej grupy pacjentów z urazem rdzenia.
Po Stanach Zjednoczonych to drugi kraj prowadzący badania kliniczne inwazyjnych interfejsów mózgowych. Rejestracja NEO oznacza, że w jednym punkcie — dopuszczenia wyrobu do leczenia — wyszedł na pierwsze miejsce.
Źródła: People's Daily, MIT Technology Review, ClinicalTrials.gov, Guanchazhe, The Paper, 21jingji.