Rząd wyrzuca lekarzy...
Jak pisze Rzeczpospolita w dzisiejszym wydaniu, szykuje się depresja w zatrudnieniu pracowników służby medycznej. W niektórych szpitalach zaczyna brakować pielęgniarek, lepsi lekarze coraz częściej wybierają pracę poza granicami naszego kraju.
Dalszy rozwój tej sytuacji może doprowadzić do pozostawienia chorych bez fachowej opieki medycznej.
Powód - jest prosty. Chodzi o pieniądze. Podczas gdy w Polsce lekarz o wysokiej pozycji rzadko przekracza 1,8 tys. zł "na rękę" miesięcznie, za granicami naszego kraju dostanie od 10 do 20 razy więcej. Pielęgniarka, która zarabia w Polsce tysiąc złotych (ok. 650 zł na rękę) może zarobić poza obozem pracy, rządzonym przez jakże wybitną w osiągnięciach gospodarczych lewicę, ponad tysiąc euro.
Schwedt, Pasewalk, Prenzlau - niemieckie miasteczka położone niedaleko polskiej granicy.
W Schwedt na ośmiu ginekologów pięciu to Polacy. W szpitalu w Pasewalku pracuje dwanaście osób z Polski. - W każdym szpitalu w przygranicznych miasteczkach pracuje już po kilku Polaków - mówi młoda lekarka pracująca w szpitalu w Pasewalku.
Firmy pośredniczące w zatrudnianiu organizują specjalne kursy językowe. - Lekarze już teraz mówią, że uczą się niemieckiego, by w przyszłości pracować za granicą - mówi Andrzej Domagała, dyrektor Szpitala Miejskiego w Szczecinie.
Wyjeżdżają stomatolodzy, anestezjolodzy i lekarze specjaliści. - Odszedł od nas anestezjolog z najwyższym stopniem specjalizacji. Od 1 września będzie pracował w Pasewalku - mówi Domagała. - Nie musi aż tak znać języka, bo ma mniejszy kontakt z pacjentem niż na przykład chirurg.