Środa, 12 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Polska  ›  26 czerwca 2005

Włodzimierz Cimoszewicz

Włodzimierz Cimoszewicz

Metoda kontrolowanego niedoboru, które ma prowadzić do wytworzenia w człowieku bezpodstawnego, choć mocno ukorzenionego pragnienia, nie była dotychczas często stosowana w polityce - przynajmniej jeśli chodzi o bezpośrednie użycie. Ostatnie miesiące udowodniły jednak, że w sytuacji, gdy promowana osoba jest w rzeczywistości moralnym zerem, na pomoc może przyjść umiejętne zastosowanie siły perswazji.
Jak więc wypromować dowoloną osobę na dowolne stanowisko przy użyciu ludzkiej podświadomości?

Oddając głos w wyborach rzadko jesteśmy świadomi tego, co robimy. Postawienie krzyżyka na kartce papieru wydaje się zadaniem prostym.
Zapoznanie się z listą kandydatów, chwila dla niezdecydowanych, zakreślenie odpowiedniego pola, po czym nasza kartka trafia do wyborczej urny.

Czy ktoś z nas kiedykolwiek zastanawiał się nad tym, czy oddany przez nas głos został faktycznie przez nas zakreślony? Co działo się w trakcie dokonywania wyboru podczas odnajdywania przez nasz mózg właściwego pola? Czy podjęta przez nas decyzja była świadoma, czy może decydujący wpływ miały zapisane w naszej podświadomości instrukcje wyborcze?

Ilość ograniczona

Mechanizm kontrolowanego niedoboru występuje w naszym życiu praktycznie na każdym kroku. Kupując ciastka w sklepie, w którym jesteśmy pierwszy raz, raczej kupimy te znajdujące się w pudełku częściowo już opróżnionym - i choć często nie zdajemy sobie z tego sprawy, decydującą rolę przy dokonywaniu nawet tak prostego wyboru ma nasza podświadomość.

Masowość nie jest domeną wysokiej jakości. Diamenty cieszą się dużą popularnością z uwagi na rzadkość ich występowania - stąd także ich wysoka cena.

Promocje w supermarketach nie trwają wiecznie, zaś dominującym ich elementem jest właśnie występowanie zjawiska rzadkości, które bardzo często motywuje nas do podejmowania szybkich, nie zawsze racjonalnych decyzji. Jakość w tym przypadku jest podrzędna - liczy się przede wszystkim pozytywny efekt wytworzenia w ludziach silnej potrzeby posiadania.

Może będzie kandydował...

Jak więc wypromować osobę szczycącą się takimi osiągnięciami jak powiązania z NKWD, konflikty z prawem, przynależnictwo do SLD?

Skoro brak pozytywnych osiągnięć dla narodu polskiego (bo jakże wiele negatywnych byśmy musieli tutaj wyliczyć), jak zmusić ludzi do poparcia naszego jakże "niezależnego" i "sprawiedliwego" człowieka Cimoszewiczem zwanego?

Na pomoc przychodzi nam właśnie praktyczne zastosowanie kontrolowanego niedoboru - czyli inaczej, wytworzenie fałszywego zjawiska rzadkości.

W przypadku Włodzimierza Cimoszewicza, zastosowanie tej metody do promocji jego osoby widać jak na talerzu. Od kilku tygodni media bombardują nas informacjami o chęci (lub jej braku) kandydowania przez Cimoszewicza w wyborach prezydenckich.

W wiadomościach podanych przez Informacyjną Agencję Radiową za pośrednictwem onet.pl, czytamy:
"Wśród wyborców, zdecydowanych głosować na konkretnego kandydata, największym poparciem cieszy się Włodzimierz Cimoszewicz. Mimo, że dopiero w przyszłym tygodniu ogłosi on, czy kandyduje, to chce na niego głosować ponad 22 procent ankietowanych."

Cóż za perfekcja wykonania. Szkoda jednak, że za poparciem i popularnością nie idzie mądrość, roztropność i patriotyzm, które choć stanowią jedno, wymagają od wszystkich obywateli indywidualnego przeanalizowania smaku wszystkich ciasteczek.

Czytaj dalej