Środa, 12 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Świat  ›  1 sierpnia 2004

60 rocznica Powstania Warszawskiego

60 rocznica Powstania Warszawskiego

Powstanie Warszawskie pozostanie na zawsze w pamięci i historii jako zryw bohaterski dyktowany miłością do Ojczyzny, w obronie wolności i godności Narodu o tysiącletniej kulturze, jako sztandar ludzkości podniesiony w obliczu dwóch najbardziej barbarzyńskich systemów totalitarnych, sztandar uwieńczony Chrystusowym krzyżem, objawiającym, jaka jest cena ludzkiej godności i wolności Narodu. To powstanie będzie na zawsze świadectwem i głośnym krzykiem protestu przeciwko wszelkiej polityce kapitulacji, podłości i zdrady: ponieważ wolność Narodu jest wartością, dla której należy poświęcić wszystko.

Kroniki, wspomnienia i pieśni z tamtego czasu ukazują zdumiewający zapał, zachwycenie wolnością - po pięciu latach okrutnej okupacji, entuzjazm duchowy i wolę zwycięstwa, której towarzyszy świadomość wyjątkowego charakteru tamtej chwili historycznej. Powstańcy wyczuwali, że toczy się walka o to, czy świat będzie jeszcze ludzki i że tę wartość człowieczeństwa mają ocalić i przywrócić światu właśnie Polacy. Trudno nie przytoczyć słów z pamiętnika sanitariuszki, zapisanych 24 sierpnia: "Kto raz odetchnął wolnością powstańczej Warszawy, ten nie jest w stanie znów być niewolnikiem" (za: Bożena Urbanek, Pielęgniarki i sanitariuszki w Powstaniu Warszawskim w 1944, Warszawa 1988, s. 102). Kilka tygodni przed wybuchem powstania Krzysztof Kamil Baczyński zdaje się przeczuwać wymiar paschalny tego, co się wydarzy niebawem:

...Myśmy dawno już drogę wybrali jeśli nawet powiedzie - przez śmierć.
Więc naprzód, niech broń rozdziera, niech kula szyje jak nić, trzeba nam teraz umierać, by Polska umiała znów żyć. ("Pocałunek").

Niezwykła była determinacja i wola walki o zwycięstwo za wszelką cenę. W pierwszych dniach Powstania Niemcy uwięzili kilka tysięcy mieszkańców Warszawy jako zakładników w podziemiach Muzeum Narodowego. "Nakłaniano ich do wysłania delegatów, którzy udaliby się do dowództwa AK z żądaniem przerwania działań powstańczych, a w razie odmowy grożono śmiercią. Mimo to nie załamał się nikt i nikt nie uległ. Pod wrażeniem tego zdarzenia Zbigniew Jasiński napisał wiersz pt. "Odmawiamy":
Zapełniajcie, zapełniajcie nami muzea!
Na nic zda się podstęp i nikczemność!
Niechby cała stolica spłonęła, Ta ofiara nie będzie daremną. (...)
Tak... Żyć chcemy. Nie chcemy umierać!
Boże! Ujrzeć jeszcze Ojczyznę swobodną!
Zginąć teraz? Zginąć właśnie teraz?
Boże! Pozwól zachować nam godność! (...)
Pogardzamy waszym ultimatum.
Nie nas łudzić pokusą służalczą.
Odmawiamy! Żadnych delegatów!
Oddziały nasze niech walczą!

Każda kamienica, każde podwórko stało się kościołem "z prowizorycznym ołtarzem, przed którym gromadzili się do wspólnej modlitwy wszyscy domownicy zarówno ci najpobożniejsi, jak i tacy, którzy od lat nie przekroczyli progu kościoła. Wpatrzeni w postać Chrystusa lub Matki Boskiej powtarzali głośno od nagłej i niespodziewanej śmierci wybaw nas Panie (...) Na nabożeństwach nastrój jest podniosły. Na zakończenie każdego intonowany jest hymn zakazany przez pięć lat okupacji Boże coś Polskę". Polacy mieli wtedy głęboką świadomość swej zależności od niezbadanych planów Opatrzności i lepiej rozumieli niż w czasie pokoju, ile zawdzięczają miłosierdziu Bożemu, które przebaczając, wzywa także do nawrócenia. Pamiętam wypowiedź pewnej starszej mieszkanki Warszawy zmuszonej do opuszczenia stolicy. Mieszkała z rodziną u moich sąsiadów na południu Polski. Pewnego dnia powiedziała: "Pan Bóg wie, co robi. Zbyt wiele grzechów działo się w Warszawie przed wojną". Nie wiem, czy ta pani znała "Dzienniczek" Siostry Faustyny... Chyba jednak nie. Ale musiała duchem wyczuwać, co Pan Jezus mówił tej świętej Siostrze na temat Polski i Warszawy.

Może dlatego w powstaniu swoje życie złożyli w ofierze za Polskę najlepsi chłopcy i dziewczęta Warszawy. Ojciec Tomasz Rostworowski, słynny kapelan Armii Krajowej, opowiadał kiedyś w kręgu starszo-harcerskim o tym, jak w pierwszy piątek przyszła do niego grupa młodzieży, pragnąc otrzymać Komunię Świętą. Młody chłopiec pytał Ojca Tomasza, czy może przyjąć Komunię, ponieważ kiedy przechodzili przez jakiś ogród, a byli spragnieni, wtedy zerwał z drzewa garść wiśni, aby dać je dziewczynie. Ci młodzi ludzie wiedzieli, że w każdej chwili mogą stanąć przed Bogiem. Krystyna Krahelska, autorka pieśni "Hej, chłopcy, bagnet na broń", zginęła już w pierwszy dzień powstania, ta, która napisała w tej pieśni: "Nowa Polska, zwycięska, jest w nas i przed nami (...) Po zwycięstwo my, młodzi idziemy na bój".

Wieść o powstaniu lotem błyskawicy rozeszła się po kraju. Zawsze ktoś miał ukryte w jakimś schowku tajne radio, przy pomocy którego ściągał wiadomości. A ta informacja zajaśniała przed nami jak błyskawica. Wiedzieliśmy, że coś się stanie wielkiego, że świat usłyszy, że Polacy walczą o niepodległość: już nie tylko pod Monte Cassino, pod Tobrukiem czy Narwikiem, ale w centrum Polski. Przeżywaliśmy z wielkim wzruszeniem katastrofę samolotu alianckiego, który spieszył z pomocą dla powstańców, jednak został zestrzelony przez Luftwaffe i spadł w okolicy Bochni. Wieści o Powstaniu zachłannie czerpane z każdego źródła i przekazywane dalej budziły nadzieję w sercach wszystkich Polaków, choć nie przewidywaliśmy, jaki będzie tragiczny finał tej historii.
Jednakże wartość Powstania nie zależy wyłącznie od bezpośredniego skutku: duchowe i moralne promieniowanie Powstania będzie trwać w nieskończoność i będzie natchnieniem dla następnych pokoleń Polaków. Wielki Prymas Tysiąclecia tak przemawiał w 1958 roku: "Wy dobrze wiecie, że w czasach trudnych i przełomowych dla Narodu mobilizuje się wszystkie siły. Widać to było zwłaszcza w dniach Powstania Warszawskiego. Pozostanie ono, bez względu na późniejszą ocenę historyków, najwspanialszym świadectwem woli i prawa do życia Narodu. Było potężnym zrywem, który za wszelką cenę, nawet za cenę zniszczenia stolicy, bo ona nie jest całym Narodem, nawet za cenę krwi najlepszej młodzieży, bo to nie jest jeszcze cały Naród, pragnie zaświadczyć w obliczu świata, że Polska ma prawo żyć, że Polska ma prawo do wolności. W tym zrywie tak bohaterskim, wspaniałym, tak niepamiętnym na dobro osobiste, brał udział cały naród" (7 V 1958; w: "Nauczanie społeczne 1946-1981", Warszawa 1983, s. 117).

Polska Armia Powstańcza zorganizowana w warunkach absolutnej konspiracji wykazywała niezwykle wysokie walory strategiczne, taktyczne, a zwłaszcza moralne, równoważąc w pewien sposób niedostatek uzbrojenia. Nawet generał von dem Bach w swoich notatkach podkreślał niezwykłą bojowość i dzielność oporu polskiego pomimo druzgocącej przewagi materialnej sił niemieckich. Pisze o tym Artur Rojek w artykule "Triumf męstwa nad siłą" ("Głos", 1 VIII 2004). Na wieść o wybuchu powstania Himmler w rozmowie z Hitlerem oświadczył: "akcja Polaków jest dobrodziejstwem. Wykończymy ich... Warszawa zostanie zlikwidowana, a to miasto... stolica narodu... które przez 700 lat wstrzymywało nas w naszym dążeniu na wschód... przestanie istnieć" (art. cyt. s. 16). Ten cel nie okazał się łatwy dla Niemców: "Przez dwa miesiące doborowe oddziały Himmlera wykrwawiać się będą w przerażającym boju. Nawet dla weteranów frontu wschodniego Powstańcza Warszawa była niemiłym zaskoczeniem. Niemiłym i budzącym wzrastający z każdym dniem walk szacunek dla bohaterskich Polaków i ich umiłowania wolnej Ojczyzny" (tamże). I jeszcze: "Polacy zdecydowanie górowali nad Niemcami pomysłowością, elastycznością taktyczną oraz odwagą. W swoich dziennikach nawet głównodowodzący von dem Bach dostrzegał siłę polskiego oporu: Polscy powstańcy walczą nadal zacięcie... walki ciężkie z wielkimi stratami, natarcia zalegają błyskawicznie... Polacy walczą jak bohaterowie... Ta Warszawa wisi mi jak kamień młyński u szyi" (tamże, s. 18).
Był to więc triumf ducha, triumf męstwa, triumf miłości do Ojczyzny nad ideologią nienawiści i przemocy, która otaczała Polskę ze wschodu i zachodu. Ducha powstańczej Warszawy dobrze wyraża utwór poetycki, który stał się wówczas bardzo popularny:

Tu zęby mamy wilcze, a czapki na bakier, Tu u nas nikt nie płacze w walczącej Warszawie:
Tu się Prusakom siada na karkach okrakiem, Tu wrogów gołą garścią za gardło się dławi.
A wy tam wciąż śpiewacie, że z kurzem krwi bratniej, Że w dymie pożarów niszczeje Warszawa, A my tu nagą piersią na strzały armatnie Na podziw wasz na śpiewy i na wasze brawa! (...)
Halo! Tu serce Polski! Tu mówi Warszawa!
Niech pogrzebowe śpiewy wyrzucą z audycji!
Nam ducha starczy dla nas i starczy go dla was!
Oklasków też nie trzeba!
Żądamy amunicji (Zbigniew Jasiński)

Podobna nuta brzmi w wierszu Stanisława Marczak-Oborskiego:

Pamiętaj, nie wolno ci zwątpić w wolność Co przyjdzie, choćbyś padł.
Pamiętaj, że na ciebie patrzy Ogromny zdumiony świat.
I wiedz, że krokiem w nędznym bucie Jak pomnik dziś w historię wzrastasz, I wiedz, że w sercu twoim bije Uparte serce tego miasta.
Choćby zawiodła wszelka pomoc, Choć przyjdą dni głodu i moru, Ostatniej stawki nie przegramy - stawki naszego honoru.
Mieczysław Ubysz jeszcze w sierpniu napisał wizjonerski wiersz, zapowiadający upadek Powstania, ale nie upadek ducha:

Nadajemy komunikat z Warszawy Nadzwyczajny komunikat z Warszawy, Stacja Armii Krajowej melduje:
Bój skończony i... nic, oprócz sławy...
Wieść niesiemy do innych narodów, Konferencyj, przyjaciół i braci;
Lud stolicy za wolność zapłacił Swoim życiem. (...)
Meldujemy: Wiadomość ostatnia, Armia bratnia jest o krok, jest blisko, Na przedpolach Warszawy i zgliszczach Nim ostatni o wolność padł wystrzał - Hełm widziano - ...Rosyjski hełm błyskał...

Niezwykły charakter Powstania Warszawskiego skłaniał do refleksji bardzo szerokiej, ogólnoludzkiej. Przykładem jest wiersz Kazimierza Wierzyńskiego z września 1944 roku:

Jeśli padnie Warszawa, to nie miasto padnie, I nie polska stolica w podziemiach swych skona, lecz wolność wszystkich ludzi, zdeptana gdzieś na dnie i prawda wszystkich czasów przez wszystkich zdradzona.

Przeczytałem informację o oburzającym liście ambasadora Rosji skierowanym do uczestników rocznicowych obchodów Powstania Warszawskiego. Ambasador zapomina albo nie chce wiedzieć, że tak zwane "wspólne działania" w czasie II wojny łączyły przede wszystkim Związek Sowiecki i hitlerowskie Niemcy w celu "zniszczenia wspólnego wroga", którym od roku 1918 była niepodległa i katolicka Polska. Pan ambasador nadal kieruje się marksistowską teorią "prawdy historycznej", którą można formować dowolnie jak plastelinę. Słusznie Polacy, a zwłaszcza powstańcy, poczuli się oburzeni i ja osobiście łączę się z ich uczuciami, protestując przeciwko fałszowaniu prawdy i deptaniu honoru Polski zmuszanej nieustannie do dziękowania okupantom za "wyzwolenie". (Na marginesie - nie wiem, czemu weteranów Powstania nazwano "byłymi powstańcami". Czyżby już przestali nimi być?). Nie chcemy od pana ambasadora ani kłamliwych frazesów ani kwiatów na grobach tych, którzy polegli. Krzysztof Kamil Baczyński napisał kiedyś w wierszu "Pożegnanie żałosnego strzelca" takie słowa:

Zbyt jest trudno wrócić do was młodym, żywym, zbyt jest trudno... łatwo zostać bohaterem...
Jakie szczęście, że nie można tego dożyć, kiedy pomnik ci wystawią, bohaterze, i morderca na nagrobkach kwiaty złoży.

Poeta rosyjski Włodzimierz Wysocki inaczej niż rosyjski ambasador widzi prawdę o Powstaniu Warszawskim i o roli, jaką wobec tego dramatu pełniła Armia Czerwona:

Wzywali pomocy, błagali o broń, a nasi sztabowcy zatrzymali front.
Chcieliśmy przez Wisłę z marszu, jak się da...
I płakali wszyscy słysząc wciąż "Nielzia!" (...)
Czemu stały armie sześćdziesiąt trzy dni patrząc jak Powstanie nurza się we krwi? ("Dziennik podróży").

W miarę upływu czasu znaczenie moralne Powstania Warszawskiego nie maleje, lecz rośnie, ponieważ na tle całej historii ostatnich dziesięcioleci postrzega się je w wymiarze ogólnoludzkim, jako wielkie światło dla naszej przyszłości. Coraz lepiej widzimy znaczenie Powstania w wymiarze duchowym, jako świadectwo kultury Narodu, jako dziedzictwo i testament, który należy na nowo przyjąć i wzbogacić, nie tylko postawą wiernej pamięci, ale i postawą nowego trudu koniecznego dla ocalenia - i przekazania przyszłości - tego, co najszlachetniejsze w owej spuściźnie. Walka o Polskę toczy się dalej: nie tylko na froncie biologicznym, ekonomicznym, politycznym, ale także moralnym, społecznym, duchowym, kulturowym. Wiele złego dokonało się w tym sześćdziesięcioleciu i nadal się dokonuje. Dlatego nie wystarczy odśpiewać hymny i zapalić światła na grobach. Trzeba postawić straż przed bramą ludzkich serc i sumień, postawić czujną straż przy sercu Narodu, by wróg nie pozbawił go jego duchowej, chrześcijańskiej tożsamości, by nie pozbawił go więzi z Chrystusem i Kościołem, bo w przeciwnym razie nieznacznie i bez czucia stanie się rzeszą niewolników, nie ceniąc sobie wolności zrodzonej z krwi: tej z krzyża - i tej - złączonej z tamtą - krwi powstańczej.

Czytaj dalej