70 proc. zamiast 90. Bruksela wzywa kraje UE do oszczędzania prądu i gazu przed zimą
Komisarz ds. energii Dan Jørgensen napisał do ministrów 27 państw, że w Unii trwa „kryzys cenowy powiązany z kryzysem podaży”. Magazyny gazu są pełne w około 70 proc., gaz kosztuje 72 euro za MWh, a Bruksela proponuje chłodniejsze urzędy i wyłączone latarnie.
Komisja Europejska znów prosi państwa członkowskie o ograniczenie zużycia energii. W liście z 25 września, o którym jako pierwszy napisał Reuters, komisarz ds. energii i mieszkalnictwa Dan Jørgensen zachęca ministrów energii wszystkich 27 krajów, by „rozważyli podjęcie lub kontynuowanie działań, które pozwolą podtrzymać zatłaczanie gazu do magazynów albo ograniczyć popyt na gaz i energię elektryczną”. Środki mają być dobrowolne, „dobrze ukierunkowane” i tymczasowe, ale obowiązywać tak długo, jak będzie to konieczne.
Jørgensen nazywa obecną sytuację „kryzysem cenowym powiązanym z kryzysem podaży”. Zapewnia jednocześnie, że bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw nie ma. Pierwszy taki apel Komisja wystosowała w marcu.
Co Bruksela proponuje
Lista pochodzi wprost z kryzysu z 2022 roku. List przypomina, że „dobrowolne i dobrze zaplanowane działania ograniczające popyt okazały się wtedy przydatne”. Komisja wymienia:
- ograniczenie zużycia prądu w godzinach szczytu,
- inteligentne liczniki, które pozwolą przesuwać zużycie na inne pory dnia,
- niższą temperaturę w budynkach publicznych,
- rezygnację z ogrzewania na zewnątrz budynków, na przykład w ogródkach restauracyjnych,
- wyłączenie zbędnego oświetlenia publicznego,
- uruchomienie umów o przerwaniu dostaw z odbiorcami przemysłowymi.
Uzasadnienie jest ekonomiczne, a nie techniczne. „Przy ograniczonej światowej podaży i dużej zmienności cen zmniejszenie popytu może być skutecznym narzędziem utrzymania cen w ryzach” – pisze komisarz. W praktyce oznacza to, że skoro Unia nie może zwiększyć podaży gazu, próbuje obniżyć jego cenę, kupując go mniej.

Magazyny pełne w 70 proc.
Unijne magazyny gazu są wypełnione w około 70 proc. To mało jak na koniec września: o 12 punktów procentowych mniej niż przed rokiem i wyraźnie poniżej średniej z ostatnich pięciu lat, która o tej porze wynosi 85 proc.
Unijne prawo przewiduje, że magazyny mają być pełne w 90 proc. przed sezonem grzewczym. W marcu, po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i przerwaniu dostaw z Kataru, Komisja poluzowała ten wymóg. Dziś Jørgensen wprost zachęca stolice, by zadowoliły się poziomem 80 proc. i rozłożyły zakupy w czasie, zamiast „agresywnie” dążyć do 90 proc. Przepisy pozwalają obniżyć wymagany poziom, gdy warunki rynkowe są niekorzystne. Chodzi o to, żeby nie wywołać paniki na rynku, na którym i tak brakuje gazu.
Polska wygląda na tym tle dobrze. Według danych Gas Storage Poland krajowe magazyny 20 września były wypełnione w 99 proc., co odpowiada około 36 TWh gazu. Nie chroni to jednak polskich odbiorców przed cenami, bo gaz w Europie wycenia się na wspólnym rynku, według holenderskiego indeksu TTF.

Skąd ta cena
Według Euronews megawatogodzina gazu w notowaniach TTF kosztuje około 72 euro, czyli o około 40 euro więcej niż przed 28 lutego 2026 roku, kiedy Stany Zjednoczone i Izrael zaczęły bombardować Iran. Analitycy, na których powołuje się portal, ostrzegają, że w szczycie zimy cena może przekroczyć 100 euro.
Na ceny wpływa kilka czynników naraz. Blokada cieśniny Ormuz ograniczyła przepływ ropy i gazu; według Forsalu płynie nią około 40 proc. dawnego wolumenu. W marcu atak na katarski kompleks LNG w Ras Laffan według analiz rynkowych wyłączył około 17 proc. mocy eksportowych Kataru na okres do pięciu lat. O ładunki LNG Europa konkuruje z Azją, a podaż ogranicza też konserwacja infrastruktury w Norwegii. Do tego doszło wyjątkowo gorące i suche lato, które według portalu Eunews mocno obciążyło systemy elektroenergetyczne kilku państw członkowskich. Grupa Koordynacyjna ds. Gazu, w której zasiadają przedstawiciele państw i Komisji, spotkała się w tej sprawie 24 września.

Zakaz w środku zimy
Apel o oszczędzanie zbiega się z terminem, który Unia wyznaczyła sobie sama. Zgodnie z rozporządzeniem uzgodnionym w grudniu 2025 roku od 1 stycznia 2027 roku obowiązywać będzie zakaz importu rosyjskiego LNG, obejmujący także kontrakty długoterminowe. Wejdzie więc w życie w środku zimy, na którą Komisja każe się przygotowywać oszczędzaniem. Zakaz importu rosyjskiego gazu rurociągami ma zacząć obowiązywać najpóźniej 1 listopada 2027 roku.
Decyzja o odejściu od rosyjskiego gazu ma swoje polityczne uzasadnienie. Po jej podjęciu Unia jest jednak bardziej zależna od LNG sprowadzanego drogą morską, a więc od tych samych szlaków, które dziś blokuje wojna. Jørgensen w liście podkreśla, że rozwiązaniem na dłuższą metę jest rozbudowa terminali LNG oraz farm wiatrowych i słonecznych. Tymczasem to właśnie przy słabym wietrze i krótkich dniach rośnie zimą zapotrzebowanie na prąd z elektrowni gazowych.

Kto zapłaci
W 2022 roku państwa UE przyjęły dobrowolny cel zmniejszenia zużycia gazu o 15 proc. i utrzymywały go do wiosny 2024 roku. Oszczędności pochodziły w dużej części z przemysłu, który przy wysokich cenach ograniczał produkcję albo przenosił ją poza Europę. Obecny list nie podaje żadnego celu liczbowego, ale mechanizm jest ten sam: cenę obniża się, zmniejszając zużycie, a ciężar spada na odbiorców.
Zestawienie z polityką klimatyczną Unii jest wymowne. Ta sama Komisja, która prosi o wyłączanie latarni, utrzymuje system handlu uprawnieniami do emisji ETS, który podnosi koszt prądu z elektrowni gazowych i węglowych. Od 2028 roku ma też ruszyć system ETS2, który obejmie opłatą emisyjną paliwa do ogrzewania domów i do samochodów. Zimą 2026/2027 gospodarstwa domowe mają więc oszczędzać gaz, bo jest drogi. Od 2028 roku mają za niego płacić więcej, żeby oszczędzały.
Źródła: Euronews, Money.pl, Forsal, Eunews, Al Arabiya / Reuters, Rada UE – zakaz importu rosyjskiego gazu