Środa, 12 sierpnia 2026
HOTNEWS.pl HOTNEWS.pl
Świat  ›  3 listopada 2004

Co to jest?

Co to jest?

Ricky Hubbard siedzi przed telewizorem i ciągle ogląda ten sam film. Kawałek po kawałku. Za każdym razem śledzi obraz z tą samą dawką emocji - "Musisz to zobaczyć, człowieku!" - mówi machając ręką. Wstaje, podchodzi do stołu w rogu pokoju. -"Lokalne FBI nie wie co to jest!" - dodaje. Na małym ekranie widać niebieskie niebo i latające na nim wojskowe samoloty. Charlie Bailey, barman, który pracuje na piętrze wyżej w sklepie Lowell w supermarkecie Pike Place Market w Seattle, stwierdza:
"On pokazywał mi to wcześniej. To jest bardzo dziwne".
"OK, zobacz to" - zaprasza Hubbard (52 l), taksówkarz z Seattle, początkujący kamerzysta.
Nagranie zostało wykonane 8 sierpnia tego roku z poduszkowca Sefair.
Był to moment przerwy w wyścigach motorówek w Lake Washington, kiedy to eskadra samolotów wojskowych Blue Angels pokazywała swoje możliwości. Niebo nad Seattle zostało wtedy całkowicie zamknięte. Latać miała tylko prawo wojskowa załoga akrobatyczna.
"Tam, widzisz to?" - pyta Hubbard wskazując na ekran.
Taśma zostaje odtworzona kolejny raz. Najciekawsza część tego filmu trwa około minuty. Hubbard chciał nakręcić samoloty w locie. W pewnym momencie zgubił je z obiektywu, albowiem te zginęły za wzgórzem.
Następnie przekręcił kamerę po niebie nagrywając pozostałości po przelocie odrzutowców. Czekał na moment, w którym maszyny znów pojawią się w granicach pola widzenia.
"Tam" - mówi Hubbard.
Na niebieskim ekranie widać białą kropkę, która bardzo szybko przesuwa się po niebie. Samoloty względem tego obiektu lecą stosunkowo wolno.
"Tak, biała kropka. Widziałeś to? O ja... dziękuję. Już nie czuję się teraz jak jakiś pomyleniec" - mówi Hubbard do dziennikarza, który przeprowadza z nim wywiad.
Hubbard włącza taśmę w zwolnionym tempie. Biała kropka, prawdopodobne pozostałość po przelatujących samolotach dzieli się na dwie części, łączy, po czym odlatuje poza kadr filmu.
"To nie był samolot. To nie był ptak, nic znanego na taśmie. To było coś co leciało za Blue Angels... człowieku!" - mówi Hubbard. A może Wy wiecie? W związku z faktem, że nie mógł zidentyfikować białego punktu na taśmie zgłosił się z nią do rządu.
"Powiedziałem dyrektorowi biura, że muszę rozmawiać z kimś z Air Force, ponieważ dysponuję filmem, w którym widać pewien obiekt lecący za samolotami wojskowymi. Ten człowiek od razu zaczął się śmiać i powiedział: Koleś... Oni najwyżej pomyślą że jesteś wariatem i Cię wyproszą".
Hubbard skontaktował się więc z lokalną jednostką FBI. Jeden z agentów FBI obejrzał film ponad 50 razy i stwierdził:
"Może to coś jest... może nie. Nie wiem co Ci powiedzieć" - Hubbard powtórzył słowa agenta.
Seattle FBI potwierdziło oficjalnie przyjęcie filmu. Rzecznik prasowy przekazał, że nagranie zostało obejrzane.
"Było ono nieprzekonywujące" - stwierdził.
Hubbard nadal twierdzi, że ma rację. To był mimo wszystko tajemniczy i straszny obiekt.
"Dałem rządowi znać, że coś powinni wiedzieć więcej. Zapewne figuruję teraz w ich kartotekach".

Czytaj dalej