Wzrost cen, spadek jakości życia
Ceny wołowiny i wieprzowiny wzrosły o 50%, drobiu o 40%, nabiału o 5% - to jednak nie jest koniec - będzie drożej.
Wzrost cen, który da się zauważyc bardziej w najbliższych tygodniach nie powoduje wzrostu ilości nabywanego towaru (logika) - spożycie spada. Jak podaje Gazeta Pomorska, ludzie przerzucają się na tańsze produkty. Zamiast szynki coraz częściej kupuje się mielonkę.
Od pierwszego maja mięso drożeje średnio 2, 3 razy w tygodniu. Za wołowinę trzeba teraz płacić ponad 20 zł za kilogram - według sprzedawczyni z Bydgoszczy to o 50 proc. więcej niż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. - Ceny karkówki i schabu poszły w górę o 30 procent (np. karkówka podrożała tutaj z 11 zł do 16 zł/ kg) , a drobiu o 40 procent (z 4,50 zł do 6,70 zł/ kg). Na razie... Nasi klienci są bardzo smutni. Coraz smutniejsi. Wybierają najtańsze produkty: mielonki, pieczenie, pasztetową, kaszankę.
Jedną z głównych przyczyn wzrostu cen jest zwiększony popyt generowany przez naszych sąsiadów, głównie zachodnich. W niektórych sklepach już teraz brak jest towaru.
Sytuacja ta jest naturalnym procesem rynkowym, o którego istnieniu przed referendum akcesyjnym zabraniał wspominać nawet Prezydent, zaś sam Leszek Balcerowicz, któremu zapewne nigdy w garnku nie zabraknie, łagodnie stwierdzał, iż nie ma się czego obawiać.
Pamiętamy...