HOMO SLD
Jutro w Senacie odbędzie się głosowanie nad projektem ustawy o rejestracji związków osób tej samej płci, autorstwa Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Opozycja określa projekt mianem kpiny z Konstytucji Rzeczypospolitej. Do marszałka Sejmu wpłynęło ponad 300 protestów kierowników urzędów stanu cywilnego przeciwko ustawie.
Senacki projekt ustawy o rejestracji związków osób tej samej płci przeszedł już przez dwa czytania w Senacie, wywołując burzliwe dyskusje i gwałtowny sprzeciw opozycji parlamentarnej. Wnioski o odrzucenie projektu zgłosiło jedenastu senatorów opozycji. Eseldowski projekt ustawy zakłada m.in., że "związek partnerski" w urzędzie stanu cywilnego będą mogły zawrzeć osoby tej samej płci, "mające zamiar prowadzić wspólne gospodarstwo domowe". Projekt pod wieloma względami zrównuje prawnie związek osób tej samej płci z małżeństwem, co zdaniem ekspertów narusza konstytucyjnie zapewnioną ochronę małżeństwa i rodziny. Konstytucja RP w artykule 18 stwierdza: "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej". Skandaliczny projekt ustawy wprowadza m.in. zmiany w ustawie o podatku od spadków i darowizn, które na wzór małżeństwa zwalniają parę homoseksualną z podatku. Oznacza to poważne ograniczenie prawa rodziny: własność przestałaby przechodzić w rodzinie z pokolenia na pokolenie, a zaczęłaby krążyć między ludźmi, których łączy związek o charakterze erotycznym.
Projekt ustawy, pod którym podpisało się 36 senatorów z klubu SLD - UP i Kazimierz Kutz z Bloku 2001, powstał pod patronatem Marii Szyszkowskiej (SLD), która opracowywała go razem ze środowiskami homoseksualnymi.
- Lewica nie popiera zgodnie tego projektu. Przejdzie on lub nie przejdzie najprawdopodobniej kilkoma głosami. Mam nadzieję, że Senat go nie przegłosuje, bo byłaby to czarna karta w jego historii - mówi senator Adam Biela (LPR).
- Projekt ten łamie polski porządek prawny w sposób zawoalowany. Wprawdzie odżegnuje się bezpośrednio od prawa rodzinnego, jednak stwarza on analogię funkcjonalną rodziny i stąd jest projektem, który musi doprowadzić do konfrontacji z rodziną - dodaje Adam Biela.