Bomba w samolocie
Francuska policja podała, że torba zawierająca sto pięćdziesiąt gramów materiału wybuchowego, przez omyłkę trafiła na pokład jednego z samolotów odlatujących z głównego paryskiego lotniska Charles De Gaulle.
Do zdarzenia miało dość podczas ćwiczeń jednostki antyterrorystycznej.
Sto pięćdziesiąt gramów wybuchowego plastiku, umieszczono w bagażu jednego z pasażerów, by sprawdzić czy specjalnie szkolony do tego pies wywącha niebezpieczną zawartość.
Wystarczyło jednak na chwilę spuścić torbę z oczu, by bagaż powędrował do jednego z dziewiętnastu samolotów, które w tym czasie opuściły lotnisko Charlesa De Gaullea, lecąc między innymi do USA.
Policja zapewnia, że paczka materiałów wybuchowych nie jest grożniejsza niż tabliczka czekolady, bo nie zawiera detonatora i nie jest wrażliwa na wstrząsy.
Przyznaje jednak, że któryś z tysięcy pasażerów lecących z paryskiego lotniska, może być zaskoczony, gdy otworzy po przylocie swój bagaż.
Niewykluczone, że czekają go wcześniej kłopoty na lotnisku, jeżeli służby celne odkryją wybuchowy ładunek.
Ekipa antyterrorystyczna życzy szczęśliwcy powodzenia...